
Nadzieja matematyczna gracza równa się jego stawce.
W matematyce mamy do czynienia z wartością oczekiwaną, czyli spodziewanym, przeciętnym wynikiem, jaki otrzymalibyśmy, powtarzając wielokrotnie dane doświadczenie losowe – rzut monetą, kostką czy zakład. Inaczej mówiąc – to, co się wydarzy, stanowi iloczyn możliwej wygranej przez prawdopodobieństwo jej osiągnięcia.
Trochę abstrakcyjne? A jednak można tę definicję odnieść do nadziei – czasami płonnych, daremnych, głupich, ale czasami tych wielkich, jedynych czy ostatecznych.
Stawka, czyli ryzyko nadziei
Stawka to jest nie tylko oczekiwanie, ale i ryzyko, które jesteśmy w stanie ponieść, aby osiągnąć to, czego pragniemy. Ryzyko jest wprost proporcjonalne do zaufania jakie mamy do siebie i zaufania jakie mamy do rzeczywistości. Skłonność do ryzyka jest zatem wypadkową tych dwóch zmiennych: oczekiwań i zaufania.
Ekstremalne ryzyko pojawia się, gdy brakuje równowagi.
Jeśli dominuje pycha – przesadna wiara we własne możliwości – możemy lekceważyć świat i jego reguły. Jeśli natomiast dominuje naiwność – irracjonalne zawierzenie czynnikom zewnętrznym – zatracamy siebie i swoją sprawczość.
Dopiero równowaga obu biegunów rodzi nadzieję prawdopodobną. Taką, która nie jest iluzją ani arogancją, ale świadomą gotowością do działania.
Nadzieja rodzi się z odwagi powtarzania doświadczeń, nawet jeśli część z nich kończy się niepowodzeniem.
Warto jednak pamiętać o pierwotnej definicji nadziei (matematycznej): to spodziewany, przeciętny wynik wielu powtórzeń danych doświadczeń losowych.
Nadzieja nie jest więc wrodzona – nie dostajemy jej ” na starcie” jak grupy krwi czy niebieskich oczu. Rodzi się ona dopiero z odwagi powtarzania doświadczeń, nawet jeśli część z nich kończy się niepowodzeniem.
Na podstawie przypadkowego zdarzenia trudno „kreować „rozpalić” nadzieję, bo:
zbyt duże zaufanie -> ekstremalne ryzyko -> wątpliwa nadzieja.
To tak, jakby po zejściu do piwnicy sądzić, że potrafimy eksplorować jaskinię. To nie ta sama przestrzeń, nie to samo ryzyko. „Umocowana” nadzieja na zejście do jaskini pojawi się dopiero wtedy, gdy zbierzemy więcej doświadczeń: nauczymy się rozpoznawać ciemność, zaufać własnym krokom, zrozumieć reakcje ciała i umysłu.
Można więc powiedzieć, że równanie duszy wygląda tak:
Oczekiwania × Zaufanie × Powtarzalność prób × Gotowość na stratę = Stawka życia
Nadzieja to nie czekanie na cud.
Nadzieja to nie ucieczka, a odwaga by czasami zagrać vabank.
To decyzja, by raz jeszcze wejść w doświadczenie – postawić coś na stole, zaryzykować, i sprawdzić, co się wydarzy.
A jaka jest Twoja stawka? Na ile ufasz sobie, na ile światu – i ile prób jesteś gotów podjąć?