Witaj w przestrzeni Elanny – dziś o latarni :)

Gdy tak zastanawiam się nad światłem i jego formą, to dla mnie najbardziej subtelne, najbardziej moje jest światło latarni. Nie oślepia jak słońce czy reflektory nadjeżdżającego z naprzeciwka auta. Nie jest zbyt odległe jak księżyc czy gwiazdy. Nie jest „ciasne” jak oświetlenie domowe. Światło latarni po prostu jest – wskazuje port, ale to marynarz musi sam nawigować by dotrzeć do celu. To, czy mu się uda zależy w dużej mierze od jego doświadczenia i umiejętności, ale też i wytrwałości lub – znacznie bardziej przemawia do mnie – niezłomności.

Światło latarni po prostu jest.
Nie narzuca kierunku.
Nie każe wracać.
Nie zatrzymuje.
Ono – wskazuje.

Wskazuje port, ale nie prowadzi za rękę.
Marynarz musi sam…
Nawigować. Oceniać. Zaufać.
W sobie odnaleźć ten punkt,
który mówi: „to jest moja droga”.

I może się zdarzyć, że przez chwilę
statek będzie dryfował,
że wiatr się odwróci,
że fale przysłonią widok.
Ale jeśli marynarz pamięta światło,
to znajdzie port.

Bo światło latarni nie gaśnie,
nawet gdy nikt nie patrzy.

Ufam, że moja książka i słowa w niej zapisane będą dla niektórych taką latarnią.
Nie po to, by wskazywać jedyny kierunek,
lecz po to, by – przez moment – rozświetlić własny.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Koszyk